Masturbacja - onanizm MASTURBACJA

 

 

... dowiedz się czym naprawdę jest masturbacja !!
Uwierz w miłość !!

Księgarnia - Tanie Książki warte Twojego czasu

Strona główna | Masturbacja | Download | Media | Linki | Pomoc | Kontakt | NIE BĄDŹ SAM | Wsparcie
Prawdziwa miłość:
Nie daj się nałogowi masturbacji !
Wszyscy potrzebują miłości.
Miłość pokaże Ci sens życia. Dowiedz się więcej na temat prawdziwej miłości, bo miłość potrafi wszystko i wszystko przetrzyma.
Zapraszamy do serwisu, w którym poznasz prawdziwą miłość !!
Razem walczyć łatwiej!
Poznaj prawdziwą miło¶ć, która pozwoli Ci lepiej walczyć z nałogiem.
Pomóż innym:
Jeśli chcesz pomóc innym to zamieść ten kod na swojej stronie: Pomoże to w popularyzacji walki z masturbacją !
DZIĘKUJEMY !!
Możesz również zamieścić baner na stronie.
Zapamiętaj:
Przez propagowanie pornografii, masturbacji, zaliczania przypadkowych partnerów itp. czyni się ludzi niezdolnymi do miłości małżeńskiej i normalnego współżycia seksualnego, a przez to rujnuje się ich życie...
Wesprzyj serwis:
Dotpay - Wesprzyj>serwis o masturbacji i onaniźmie
Tłumacz stronę


Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy
John Eldredge

Jako pierwszą książkę w czytelni chciałbym polecić pozycję dla mężczyzn, a właściwie dla chłopców, którzy chcą wreszcie stać się mężczyznami.

Jako chłopiec nigdy nie zdołasz przezwyciężyć swojego nałogu, jeśli ojciec nie wpoił w Ciebie prawdziwego, męskiego uczucia... to może być Ci ciężko. Jednak nie wszystko stracone, Bóg także może zrobić z Ciebie prawdziwego, twardego mężczyznę. Mężczyznę, który nie widzi tylko siebie, który potrafi przezwyciężyć swoje słabości i stanąć na wysokości zadania.

Ta książka z pewnością pomoże Ci w walce z masturbacją, ponieważ jest to problem słabych ludzi. Ludzi, którzy nie wierzą w siebie.
Dowiesz się jak stać się prawdziwym mężczyzną i pozbędziesz się swojego nałogu.

Zachęcam do kupna tej i innych książek w zaprzyjaźnionej księgarni tolle.pl, która oferuje książki naprawdę warte Twojego czasu !

DO KSIĘGARNII

 Tomek

Kilka fragmentów książki traktujące o nałogu masturbacji.

ODEJŚĆ OD KOBIETY

Odchodząc od swojego fałszywego ja, poczujemy się słabi i wystawieni na ciosy. Będziemy mieć silną pokusę, żeby zwrócić się do pocieszycieli po trochę ulgi, udać się tam, gdzie znajdziemy otuchę i odpoczynek. Ponieważ tylu z nas po sens męskości zwraca się do kobiety, musimy odejść także od niej. Nie chodzi mi o to, żebyś zostawił żonę. Chodzi o to, żebyś przestał szukać u niej potwierdzenia siebie, przestał zmuszać ją, żeby załatwiła wszystko za ciebie. Przestań usiłować uzyskać od niej odpowiedź. W niektórych przypadkach może to dla niej oznaczać rozczarowanie. Jeśli byłeś bierny, od lat chodziłeś wokół żony na paluszkach, nigdy nie odważyłeś się rozkołysać łodzi, to nadszedł czas, żeby to zrobić. Postaw się jej, niech się na ciebie rozzłości. Dla mężczyzn agresywnych i aktywnych zawodowo oznacza to, że muszą przestać ją znieważać. Musicie skończyć z wyładowywaniem na niej swojego gniewu, ponieważ zwalniacie ją z obowiązku zrobienia z was mężczyzny. Skruchą gwałtownych mężczyzn jest to, że mają stać się mili. Oba typy mężczyzn ciągle chodzą do kobiety. Wybór skruchy zależy od tego, którą drogą do niej chodzili.

Wielu młodym mężczyznom radziłem jednak, by zerwali z kobietą, z którą się umawiają, ponieważ uczynili ją całym swoim życiem. Ona w ich wszechświecie była słońcem, wokół którego krążyli. Mężczyźnie potrzebna jest o wiele większa orbita niż kobieta. Jemu potrzeba misji' życiowego celu i musi poznać swoje imię. Dopiero wtedy pasuje do kobiety, dopiero wtedy posiada coś, do czego może ją zaprosić, pewien przyjaciel powiedział mi, że w plemieniu Masajów w Afryce młodzieniec nie może zalecać się do dziewczyny, dopóki nie upoluje lwa. To znaczy aż nie przejdzie inicjacji. Widziałem zbyt wielu młodych mężczyzn pakujących się w niezły bałagan z młodą kobietą. Ubiegali się o nią nie po to, by oferować jej swoją siłę, ale by spijać jej piękno, by zostali zaakceptowani i poczuli się mężczyzną. Prawdopodobnie para odbywa głębokie, intymne rozmowy. Ale on się nie zaangażuje, nie jest zdolny się zaangażować. To bardzo nie w porządku wobec młodej dziewczyny. Po roku takiego związku pewna przyjaciółka powiedziała mi: „Nigdy nie czułam się bezpieczna, nie wiedząc, ile tak naprawdę dla niego znaczę".Czując pociąg do Złotowłosej, musimy poznać, czy chodzi o coś głębszego. Jak powiada Bly:

Co to znaczy, że mężczyzna zakochuje się w czyjejś promiennej buzi? Może to oznaczać, że jego dusza ma pewną pracę do wykonania. To o jego duszę, nie o co innego, tu chodzi. Zamiast ganiać za swoją wybranką, starać się „dorwać" ją... powinien on sam zamknąć się na trzy miesiące w górskiej chacie, pisać wiersze, pływać w górskich strumieniach i marzyć. Niektórym kobietom zaoszczędziłoby to wielu kłopotów.
I znowu — to nie jest pozwolenie na rozwód. Mężczyzna, który ma żonę, złożył jej przyrzeczenie, z pewnością nie uzdrowi rany, dodając kolejną kobietę do tej, której obiecał miłość. Czasami ona go zostawi, lecz to zupełnie inna historia. Zbyt wielu mężczyzn biega za kobietą, błagając, żeby nie odchodziła. Jeśli ona musi odejść, to prawdopodobnie dlatego, że ty musisz jeszcze trochę popracować nad duszą. Chodzi mi o to, że męska wędrówka zawsze wyprowadza mężczyznę z dala od kobiety, aby mógł do niej wrócić z gotową odpowiedzią na swoje pytanie. Mężczyzna nie przychodzi do kobiety po siłę; przychodzi, by ją kobiecie ofiarować. Nie potrzebujesz kobiety, która za ciebie stanie sie wspaniałym mężczyzną, a jako wspaniały mężczyzna nie będziesz potrzebował kobiety. Jak powiedział Augustyn: „Niechaj moja dusza sławi cię za te wszystkie piękności i niechaj nie przywiązuje się do nich pułapką miłości". Pułapką uzależnienia, ponieważ swoją duszę zanieśliśmy do niej po potwierdzenie.

Jednak istnieje także głębszy problem od naszego pytania. Czego jeszcze szukamy u Złotowłosej? Jaki ból dzięki niej pragniemy złagodzić? Pragniemy miłosierdzia, pociechy, piękna, ekstazy — innymi słowy, Boga. Mówię poważnie. To, czego szukamy, to Bóg.
Był czas, gdy Adam pił do syta ze źródła wszelkiej Miłości. On — nasz pierwszy ojciec i archetyp — żył w nieprzerwanej komunii z najbardziej urzekającym, pięknym i oszałamiającym Źródłem życia we wszechświecie. Adam miał Boga. Co prawda, nie było dobrze, żeby mężczyzna był sam, i Bóg w swej pokorze dał nam Ewę, pozwalając, byśmy także i jej potrzebowali. Jednak w czasie upadku doszło do czegoś — doszło do pewnej zamiany. W życiu mężczyzny Ewa zajęła miejsce Boga. Pozwólcie, że wyjaśnię.
Adam nie został zwiedziony przez węża. Wiedzieliście o tym? Paweł pisze o tym wyraźnie w Liście do Tymoteusza 2,14 — Adam nie upadł dlatego, że został zwiedziony. Jego grzech był inny; w pewien sposób poważniejszy, gdyż popełnił go z otwartymi oczami. Nie wiemy, jak długo to trwało, ale w Edenie był taki moment, kiedy Ewa upadła, a Adam nie. Ona zjadła, on jednak miał jeszcze wybór. Myślę, że w jego sercu zaszło coś w tym rodzaju: „Straciłem swoją ezer kenegdo, swoją bratnią duszę, najważniejszego towarzysza, jakiego znam. Nie wiem, jak teraz będzie wyglądało moje życie, ale wiem, że bez niej nie mogę żyć".

Adam wybrał Ewę przed Bogiem. Myślicie, że przesadzam? Po prostu rozejrzyjcie się. Przyjrzyjcie się sztuce, poezji, muzyce, dramatowi poświęconym pięknym kobietom. Wsłuchajcie się w język, jakiego używają mężczyźni, żeby ją opisać. Spójrzcie na tę potężną obsesję. Czymże ona jest, jeśli nie czcią? Mężczyźni przychodzą na świat bez Boga, który był ich największą radością, naszą ekstazą. Odczuwając ból i nie wiedząc, z jakiego powodu, poznaliśmy córki Ewy i wpadliśmy. Ona jest najbliższą istotą jaką spotkaliśmy, szczytem stworzenia, wcieleniem piękna, tajemnicy, czułości i powabu samego Boga. Zatem na nią rozciąga się nie tylko tęsknota za Ewą, ale również tęsknota za Bogiem. Mężczyzna bez prawdziwej miłości, swojego życia, swojego Boga szuka kogoś innego. Czy istnieje lepszy substytut od córki Ewy? Nic w stworzeniu się do niej nie umywa.

Pewnemu młodemu mężczyźnie, który od ósmej klasy nigdy nie był bez dziewczyny, poradziłem, żeby z tym zerwał, zawiesił wszystkie randki na rok. Z jego miny można by sądzić, że każę mu odciąć sobie rękę... albo coś gorszego. Rozumiecie, o co chodzi? Zauważcie, że zmaganie się z pornografią albo masturbacją jest najtrudniejsze, kiedy jesteś samotny albo pokonany, albo tęsknisz za jakąś pociechą. To się nasili, gdy zbliżysz się do swojej rany. Tęsknota, aby oddalić zarówno ten ból, jak i pociąg ku innym pocieszycielom, może wydać się przytłaczająca. Obserwowałem to u wielu mężczyzn. Widzę to w sobie. Jeśli jednak pragniesz wody, to dlaczego jesteś nienasycony, skoro już się napiłeś? To nie ta studnia.

Musimy odwrócić wybór Adama; musimy wybrać Boga przed Ewą. Musimy swój ból zanieść do Niego. Ponieważ jedynie w Bogu znajdziemy uzdrowienie rany.


WEWNĘTRZNY ZDRAJCA

Bez względu na to, jak mocny jest zamek, jeśli przebywa w nim grupa zdrajców (gotowa go wydać przy pierwszej nadarzającej się okazji), nie da się go obronić przed wrogiem. Zdrajcy okupują nasze serca, które są gotowe przejść na stroną pokusy i jej ulec. (John Owen, Sin and Temptatioń)

Od czasu tego fatalnego dnia, kiedy Adam zdradził istotę swojej siły, mężczyźni zmagali się z cząstką siebie, która jest gotowa pod byle pretekstem zrobić to samo. Nie chcemy zabierać głosu, jeśli nie jesteśmy pewni, czy pójdzie nam dobrze, i nie chcemy wykonać żadnego ruchu, dopóki nie mamy zagwarantowanego sukcesu. Pismo Święte nazywa ciałem, starym człowiekiem, albo grzeszną naturą tę cząstkę upadłego Adama, która jest w każdym człowieku i zawsze szuka najłatwiejszego wyjścia. O wiele łatwiej jest masturbować się, niż kochać ze swoją żoną, zwłaszcza gdy sprawy między wami nie układają się dobrze i zaproponowanie jej seksu wydaje się ryzykowne. O wiele łatwiej iść na strzelnicę i zaatakować ruchomy cel, niż zmierzyć się w pracy z ludźmi, którzy są na ciebie wściekli. O wiele łatwiej wysprzątać garaż, uporządkować papiery, przyciąć trawnik albo majsterkować przy samochodzie, niż porozmawiać ze swoją nastoletnią córką.
Ujmując to wprost, twoje ciało jest perfidne, to pozer i samolubny wieprz. Ale ty nie jesteś swoim ciałem. Wiedziałeś o tym? Twoje ciało nie jest twoim prawdziwym ja. Kiedy Paweł podaje nam słynny fragment na temat tego, jak walczyć z grzechem (Rz 7), opowiada o czymś, co znamy aż nadto dobrze.

Postanawiani czynić dobrze, ale tak naprawdę tego nie robię; postanawiam nie postępować źle, ale mimo to tak postępuję. Moje decyzje, jako takie, nie mają odzwierciedlenia w działaniu. Coś, gdzieś w głębi mnie jest nie tak i za każdym razem bierze nade mną górę. Zdarza się to tak regularnie, że aż daje się przewidzieć. W chwili gdy postanawiam zrobić dobrze, zjawia się grzech, żeby przejąć nade mną kontrolę. Naprawdę podobają mi się przykazania Boże, ale jest całkiem oczywiste, że nie cały ja podzielam to upodobanie. Jakaś cząstka mnie skrycie się buntuje i gdy najmniej się tego spodziewam, przejmuje nade mną kontrolę. (The Message, Nowy Testament we współ¬czesnym języku angielskim)

No dobrze, przeżywaliśmy to wiele razy. Ale wniosek, jaki Paweł z tego wysnuwa, jest zdumiewający: „Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka" (Rz 7,20). Czy zauważacie rozróżnienie, jakie robi Paweł? Mówi: „Wiem, że walczę z grzechem. Ale wiem także, że mój grzech nie jest mną — to nie jest moje prawdziwe serce". Nie jesteś swoim grzechem, grzech nie jest tym, co najprawdziwsze w człowieku, który osiągnął zjednoczenie z Jezusem. Twoje serce jest dobre. „I dam wam serca nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza..." (Ez 36,26). Wielkim kłamstwem w Kościele dzisiaj jest to, że jesteś tylko „grzesznikiem wybawionym przez łaskę". Jesteś czymś o wiele więcej. Jesteś nowym stworzeniem w Chrystusie. Nowy Testament nazywa cię świętym, synem Bożym. W rdzeniu swej istoty jesteś dobrym człowiekiem.

Tak, toczy się w nas wojna, ale to wojna domowa. To nie jest bitwa między nami a Bogiem; nie, mamy w sobie zdrajcę. On toczy wojnę z naszym prawdziwym sercem, które walczy w nas u boku Ducha Bożego:

Działa nowa moc. Duch życia w Chrystusie jak wichura cudownie oczyścił powietrze, uwalniając was od nieuniknionego życia w brutalnej tyranii grzechu i śmierci... Każdy, oczywiście, kto nie przyjął tego niewidzialnego, ale wyraźnie obecnego Boga, Ducha Chrystusa, nie dowie się. o czym mówimy. Jednak w tych, którzy Go przyjęli, w tych zamieszka... Jeśli żywy i obecny Bóg, który wskrzesił Jezusa z martwych, wkroczy do waszego życia, to uczyni dla was to samo, co zrobił w Jezusie... Kiedy Bóg żyje i oddycha w was (a robi to, jak robił to w Jezusie), zostaniecie wybawieni od śmierci (Rz 8,2-3; 9-11, The Message).

Prawdziwe ja walczy po stronie Boga przeciwko fałszywemu ja. Poznanie tego zmienia cały świat. Mężczyzna, który pragnie żyć mężnie, szybko straci serce, jeżeli będzie wierzył, że w jego sercu jest jedynie grzech. Po co walczyć? Bitwa wydaje się przegrana, zanim w ogóle się rozpoczęła. Nie, twoje ciało jest twoim fałszywym ja — pozerem ujawniającym się w tchórzostwie i próbie ocalenia siebie — a jedynym sposobem, żeby sobie z nim poradzić, jest ukrzyżować je. Teraz słuchaj mnie uważnie: nikt nigdy nie kazał nam krzyżować swojego serca, nikt nie kazał nam pozbyć się tych głębokich pragnień — bitwy, przygody i piękna. Kazano nam zastrzelić zdrajcę. Jak? Występuj przeciw niemu za każdym razem, gdy widzisz, jak podnosi swój ohydny łeb. Wchodź w te sytuacje, od których normalnie uciekasz. Mów bezpośrednio o tych problemach, które normalnie przemilczasz. Jeśli chcesz nabrać prawdziwej męskiej siły, musisz przestać sabotować własną.

SABOTAŻ

Rich jest uczuciowym młodym mężczyzną, który bardzo stara się poznać, co to znaczy być mężczyzną. Kilka tygodni temu planował wyjechać gdzieś z przyjaciółmi. Obiecali, że do niego zadzwonią przed wyjazdem, a potem podjadą po niego. W ogóle nie zadzwonili. Kilka dni temu, kiedy jeden z nich o tym wspomniał, Rich powiedział: „Wszystko w porządku. Nie ma sprawy". Ale w środku był wściekły. To jest sabotaż. Dobrowolnie postanowił stłumić swoją prawdziwą siłę i żyć fałszywym ja. Jeśli będziesz tak postępował, wkrótce przestaniesz wierzyć, że w ogóle masz jakąś siłę. Zauważyłem, że kiedy wypieram swój gniew, czuję, że zmienia się on we mnie w lęk. Jeśli nie pozwolimy na coś, co Sam Keen nazywa „ogniem w brzuchu", zastąpi go coś słabszego. Kilka lat temu miałem okazję powiedzieć swojemu szefowi, co naprawdę o nim myślę; nie w formie grzesznego uniesienia (to różnica), nie po to, żeby go zranić, ale żeby mu pomóc. Właściwie sam mnie o to poprosił. Zadzwonił, żebym, jeśli mam chwilę, spotkał się z nim, bo chce pogadać. Wiedziałem, po co dzwoni, i stchórzyłem; powiedziałem, że jestem zajęty. Tygodniami potem czułem się jak słabeusz, jak pozer. Odmawiając, dopuściłem się sabotażu na własnej sile.

Sabotaż zdarza się także wtedy, gdy swoją siłę zdradzamy. Wzięcie łapówki, sprzedanie się, przyjęcie pochlebstwa w zamian za pewnego rodzaju lojalność — to wszystko jest sabotaż. Odmowa konfrontacji w przypadku jakiegoś problemu, bo jeśli będziesz cicho, dostaniesz awans, albo utrzymasz pracę, psuje głęboko od środka. Masturbacja jest sabotażem. To całkowicie samolubny akt, który niszczy. Rozmawiałem z wieloma mężczyznami, w których uzależnienie od masturbacji zniszczyło poczucie siły. Podobnie jak związek z kobietą, która nie jest twoją żoną. Carl to młody człowiek, którego panie uważają za szczególnie atrakcyjnego. Zdumiewa mnie to, co młode kobiety mogą zaoferować, kiedy są zgłodniałe miłości i afirmacji, których nigdy nie dostały od swoich ojców. Rzucają się na mężczyznę, aby poznać smak tego, jak być kochaną i pożądaną. Carl zgłosił się do mnie, ponieważ jego aktywność seksualna wymknęła mu się spod kontroli. Tuzinami kobiety ofiarowały mu się i za każdym razem, ulegając, czuł, że słabnie. Jego postanowienie, żeby być wstrzemięźliwym, stawało się coraz słabsze.

Wszystko zmieniło się u Carla, gdy zaczął traktować swoje seksualne zmaganie nie jako grzech, ale jako walkę o siłę. Chce być silny, pragnie tego rozpaczliwie i to podsyca jego postanowienie wstrzemięźliwości. Tomasz a Kempis powiedział: „Człowiek musi długo i mocno zmagać się w sobie, zanim nauczy się w pełni nad sobą panować". Carl i ja spędziliśmy razem wiele godzin, modląc się nad każdym z jego związków, wyznając grzechy, zrywając okowy, jakie tworzą seksualne romanse między dwoma duszami, oczyszczając jego siłę, prosząc Boga, by go uzdrowił. I Bóg nas wysłuchał, a ja cieszę się, mogąc powiedzieć, że dla Carla tamte dni się skończyły. To nie było łatwe, ale było prawdziwe. Niedawno Carl ożenił się i jest szczęśliwy.

Masturbacja - strona główna Banery Linki Kontakt Katalogi stron
Masturbacja, to nie to - miłość da Ci szczęście. Poznaj osoby z wartościami MASTURBACJA
Copyright 2005 - 2010